Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


Dodaj komentarz

Hej przygodo!

W Anglii mieszkamy dopiero od 2 miesięcy, ale już słyszałam pytanie: ” Czy nie tęsknię za Polską?”. Odpowiadam: nie. Przepraszam, ale nie tęsknię. Nie dlatego, że Jej nie kocham, po prostu dlatego, że tak naprawdę to wcale Jej nie zostawiłam. Fizycznie tak, ale myślami często tam jestem. Nie tęsknię za Nią, bo wiem, że kiedyś tam wrócę, że jest na wyciągnięcie mojej ręki. Zawsze będą tam czekali na mnie ludzie których kocham.

A Anglia?

Nauczyłam się traktować wszystko w moim życiu jak przygodę. Tak jest mi łatwiej. Bo przygodzie się oddajesz, a nie poświęcasz. Wiesz, że jest tylko chwilą, może być dłuższa lub krótsza, ale wiesz, że nie będzie trwała wiecznie.  Dlatego starasz się ją wykorzystać. Wszystko tak traktuję. Moje macierzyństwo jest przygodą, mój związek (tutaj życzyłabym nam żeby to były te przygody z rodzaju niekończących się). Pobyt w UK jest właśnie też taką przygodą, którą zamierzam za kilka lat wspominać dobrze. Taki mam plan.

Tymczasem…

Jest OK. Jesteśmy Anglii wdzięczni za możliwości, które nam daje, za bezpieczny dom i miłe powitanie, ale… nigdy nie zaśpiewam hymnu angielskiego, nie będę również płakała na pogrzebie królowej (daj jej Boże długie i szczęśliwe życie). Nie będę kibicowała Anglii na olimpiadzie, nie będę starała się o brytyjski paszport. Nie z poczucia jakiejś dumy czy zawziętości. Ja po prostu tego zwyczajnie nie czuję. Jestem tu tylko gościem. Jestem do szpiku kości Polką, myślę po polsku, czuję po polsku. Nie nazwałabym tego patriotyzmem (za duże słowo), a raczej  zwyczajnym przywiązaniem.

PS. Anglia też nie powinna martwić się naszą obecnością tutaj – właśnie przybył jej kolejny taxpayer :).