Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.

Baby Clinic

Dodaj komentarz

„Veni, Vidi, Vici”. Tak naprawdę tylko veni. Vidi i vici w trakcie realizacji. Projekt „Hej przygodo” trwa:)

W drugim tygodniu naszego pobytu tutaj zaczęłam już szukać miejsc przyjaznych mamie i córce. Intuicja pokierowała mnie do biblioteki. Prawdę mówiąc to dziwne, że właśnie tam. W mieście, w ktorym mieszkałam w Polsce nie potrafiłabym nawet wskazać gdzie taka miejska bliblioteka się znajduje. Smutne, ale prawdziwe. No nic, do rzeczy. Dotarłam do biblioteki. Wchodzę i widzę kilka kobiet z dziećmi. Stoją w kolejce. Myślę sobie. Kobietą jestem, dziecko mam przy sobie, co mi tam stanę i ja w tej kolejce:). Za 5 min. otwierają się drzwi, wychodzi sympatyczna pani, która rozdaje numerki i zaprasza do środka. Wchodzimy. Pani prosi bym rozebrała Laurę. Pytam się czy to konieczne. Pani mówi, że jeśli chce ją zważyć to tak…ważymy. Następnie prosi o czerwoną książkę. Mówię, że nie mam żadnej takiej. Ona zdziwiona mówi: You don’t have Red Book?! Zabrzmiało to jakby mówiła: co z Ciebie za matka. Uspokajam ją, że 2 tygodnie temu przeprowadziłam się z Polski i nie wiem właściwie w czym tutaj dzisiaj uczestniczę. Teraz to ona mnie uspokaja. Mówi: „to jest BABY CLINIC. Od biblioteki wynajmujemy salę dwa razy w tygodniu i czekamy tu na rodziców z ich dziećmi. Jesteśmy pielęgniarkami, z którymi możesz porozmawiać na temat swojej pociechytu też je ważymy”. Uff. Znaczy, że dobrze trafiłam. Czym jest Red book? A tak naprawdę: Personal child health record  ( Red Book to potoczna nazwa tej książeczki, ze względu na kolor oprawy) to…

…odpowiednik naszej książeczki zdrowia. Powiedziałam więc, że też taką chcę, a Ona na to, że dostanę. Tydzień póżniej odwiedziła mnie w naszym domu. Przyniosła Red Book i opowiedziała wszystko na temat opieki nad dzieckiem w UK. Przy okazji przeprowadziła ze mną krótki wywiad, chciała  wiedzieć czy wszystko z nami w porządku. Czy jesteśmy zdrowi, przeciwko czemu szczepiliśmy już Laurę, czy czujemy się bezpieczni i szczęśliwi. Na koniec dyskretnie zapytała się czy pan domu:) nas nie bije (chyba to takie rutynowe pytanie). Uspokojona odpowiedzią, że nie bije, wyszła. Zostało tylko po niej mnóstwo ulotek na temat tego jak mogę i gdzie mogę spędzać czas z dzieckiem. Ulotki szybko przestudiowałam i wybrałam dla nas kilka miejsc. O tym trochę póżniej:).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s