Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.

W terenie

1 komentarz

Na hasło rzucane przeze mnie o poranku: „ubieramy się Mała i wychodzimy z domu” moja Córka promienieje.

Jaka matka taka córka…a właściwie jaki dziadek taka córka i wnuczka. Mój śp. Tata (a dziadek Laury) na pytanie: „dlaczego tak mało czasu spędzasz w domu?” odpowiadał zawsze: „w domu ludzie umierają”. Jak się później okazało, niestety w szpitalu też.

Zamiłowanie do podróżowania, zwiedzania, przemieszczania się, łazikowania zapewne odziedziczyłyśmy po Nim. Nie lubimy siedzieć całymi dniami w domu, nie znosimy nudy. Na szczęście w Anglii nie można się nudzić. Żal siedzieć w domu i nie korzystać z tych wszystkich zajęć zorganizowanych specjalnie dla rodziców z dziećmi.  Żeby uczestniczyć w nich wystarczy mieć tylko chęci, bo niczego innego (z pieniędzmi włącznie) nie potrzebujemy.

W mieście, w którym mieszkamy jest kilka takich ośrodków, tzw. Children’s Centres, które organizują czas  i zabawę dzieciom (do lat 5) i ich rodzicom (najczęściej, nie da się ukryć, mamom). O większości z nich dowiedziałam się z ulotek, które otrzymałam w przychodni lub drogą pocztową wprost do moich drzwi. O jeszcze innych – drogą pantoflową.

Zajęcia są  przeróżne. Począwszy od wspólnego śpiewania (sing-a-long), przez czytanie (storytime), układanie klocków (building blocks), wspólne bawienie się, aż po zakładanie wspólnego ogródka z innymi dziećmi i ich rodzicami.

Można przynależeć również do różnyh grup. Istnieją grupy: karmiących matek (Breastfeeding Group), „plotkarskie” (Smilies Group), świeżo upieczonyh rodziców (Postnatal Group)… i wiele innych. O każdej z nich postaram się napisać w kolejnych postach.

Uwielbiamy z Laurą te zajecia z kilku powodów. Nie siedzimy w domu:), mamy kontakt z innymi ludźmi, poznajemy język angielski, uczymy się nowych rzeczy, rozwijamy się…a przede wszystkim dobrze się bawimy.

Reklamy

One thought on “W terenie

  1. Córa piękna:) Mała elegantka:)

    Tych zajęć dla dzieci zazdroszczę Ci strasznie. Pod tym względem w Anglii dużo się dzieje. U nas jest z tym kiepsko. W moim mieście jest tylko jedna kawiarnia przyjazna mamom i dzieciom. Owszem są kluby dziecka, ale płatne:/ A może dzieje się więcej tylko nie jest to nagłaśniane? Tyle dobrze, że działą u nas klub mam, który w miarę możliwości organizuje różne rzeczy:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s