Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


6 komentarzy

wciąż w ciąży

…myślę sobie…już większy być chyba nie może, a następnego dnia okazuje się, że jednak może…

…i mówię…zobacz jak się obniżył, chyba dzisiaj rodzę. A On mi na to: Kochanie, od tygodnia Ci „opada”, zgodnie z tym co mówisz musiałby być już teraz gdzieś przy kolanach. A on jest tam gdzie był, wysoko.

…a ja Mu na to: znawca mi się wielki znalazł.


Dodaj komentarz

Noce i dnie

Jak się śpi w nocy to wydaję się ona taka krótka (za krótka), gdy się nie śpi…ciągnie się w nieskończoność. Nasz syn będzie chyba nocnym markiem. Już od wielu tygodni tak mam i w 38 tygodniu ciąży nic w tej materii się nie zmieniło. W nocy nie śpię, dzień najchętniej cały bym przespała.

W takim razie zamiast: dzień dobry, mówię Wam: dobranoc.

IMGP9413


2 komentarze

Będzie dobrze

…powiedziała do mnie 19-miesięczna Laura. Czemu bym miała Jej nie wierzyć?! Ogarnął mnie spokój. I w tej ciszy, która od kilku dni mi towarzyszy stworzyłam album.

10 godzin mu poświęciłam. No bo to najpierw trzeba z tysięcy zdjęć wybrać tych 200 najlepszych. Ułożyć je w odpowiedniej kolejności, tak by opowiadały jakąś historię…najlepiej niezmyśloną;) Później wybrać odpowiedni program, zaprojektować w nim album i znaleźć kod rabatowy, bo cena 60 GBP za 52-stronicowy album w rozmiarze 39cm. x 29cm. to zdecydowanie za dużo. 36 GBP brzmi znacznie lepiej:)

Gotowy produkt przysłano do mych drzwi.


Dodaj komentarz

Wake up

Słaba ze mnie kura domowa. No bo przecież taka rasowa, taka z prawdziwego zdarzenia, to pierwsza rano wstaje. Przed kogutem, kurczakami i budzikiem. A ja? A ja wstawać rano nie znoszę, i pierwsza buziaków rozdawać nie lubię. Wolę jak to Oni mnie najpierw w ten policzek cmokną o poranku na dzień dobry, i jak w tej reklamie Krönung zapach kawy mnie obudzi. Lubię wstawać, gdy już dom tętni życiem, uwielbiam te minuty kiedy na wpół śpię a na wpół słyszę za ścianą Ich śmiech i rozmowy. Myślę sobie wtedy, fajnie że Ich mam, że się dobrze mają…no i że mi tej mojej głowy o poranku nie zawracają.

Za to ja czuwam w nocy. Skoro nie kurą, to może sową domową jestem?! Nie umiem zasnąć tak mocno by nic nie słyszeć. I mam coś takiego, że budzę się na kilka sekund przed tym jak padnie wołanie z sąsiedniego pokoju: mamo! Potrafię z cztery razy do Niej zajrzeć w nocy, byle tylko rano nie musieć wstać pierwszą. Z obiadem zawsze czekam, śniadania zawsze oczekuję. Mam to szczęście, że dostaję.

Ostatnio nawet w pakiecie do tego śniadania kwitnącą herbatę otrzymałam. Blossoming tea, dzieło rąk chińskich rzemieślników, po zaparzeniu faktycznie przemienia się w piękny kwiat. Ładnie prezentuje się w szklance, i dobrze smakuje (o ile ktoś jest miłośnikiem zielonej herbaty).

To taka alternatywa dla ciętych i doniczkowych kwiatów, nie uważacie? Zobaczcie sami.

W. mnie co chwilkę czymś zaskakuje. Ale i tak mu daleko do naszej córki. Ona zna więcej sposobów, by mamę z łóżka wyciągnąć. Nie płacze, nie narzeka…działa.

Stoi koło łóżka. W jednej ręce trzyma pieluszkę na zmianę, w drugiej pustą butelkę. Odkąd zaczęła mówić, dodaje: Mamo, prosię! Zrywam się wówczas na równe nogi. Ten sposób „na litość” uważam jednak za mało humanitarny.

O wiele bardziej lubię ten o mniejszej dramaturgii. Gdy Laura podaje mi okulary, szlafrok lub gdy budzę się już z papciami na nogach. Lewy na prawej, prawy na lewej nodze. To mnie wprawia w dobry humor już od rana.

Życzę miłej niedzieli.


5 komentarzy

zachowaj spokój

…chodzę z kąta w kąt, rzeczy przekładam, okna pomyłam, walizki spakowałam, ubranka starannie wyprane i wyprasowane leżą w komodzie w pierwszej szufladzie. Łóżeczko stoi przy łóżku sypialnianym…jeszcze puste. Zaglądam do niego i szepczę sobie pod nosem: jeszcze tylko 25 dni, niecałe 4 tygodnie. Później w stronę brzucha kieruję swe słowa.

Bo przecież urodzisz się w terminie, prawda?! Nie każesz mi czekać na siebie dodatkowe 9 dni, jak to zrobiła Twoja siostra. Powiedz, że nie?! Jasiu pamiętaj, ja to nie Twój Tata od którego spokój i cierpliwość bije. Ja jestem narwana. Synku, ja nawet tych 5 minut których potrzeba by herbata w dzbanku się zaparzyła i aromatu nabrała nie umiem wytrzymać. Jak strona internetowa mi się otwiera dłużej niż 5 sekund to dostawcę i łącze w myślach przeklinam. A gdy się z kimś umawiam, to wolę się sama spóźnić, tak na wszelki wypadek, bym to ja nie musiała na kogoś czekać. Bo przecież te minuty w nieskończoność by mi się ułożyły. Próbuję walczyć z tą moją wadą i Twój Tata próbuje mnie z niej wyleczyć. Ten kraj też mi się stara pomóc. Tu na każdym kroku, na koszulkach, na obrazach, na wszystkich kubkach z których kakao piłam krzyczy do mnie napis KEEP CALM, bym spokój zachowała.

Tak na koniec. Zastanawiam się tylko gdzie ja byłam gdy cierpliwość rozdawali? I co w zamian dostałam?! No bo przecież coś dostać musiałam.

Czekam, na Ciebie Synku…niecierpliwie.

1-IMGP8954