Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


7 komentarzy

Będzie inaczej

Tym razem będzie inaczej. Zrobię to w inny sposób.

Nie będę zwlekała z tym:

do jutra

do wiosny

do „po świętach”

do nowego miesiąca

do kolejnego poniedziałku

ani też do pełnej godziny

…nie będzie też ostatniego, pożegnalnego ciastka, czekolady czy cukiereczka.

Nie będę mówiła, że zaczynam odchudzanie. Napiszę, że już jestem w trakcie. Właśnie od 3 minut, czyli od czasu kiedy zaczęłam pisać tego posta jestem na diecie. Uff…dobrze, że mam już za sobą ten ciężki początek;)

Zrobię to. 15 kilogramów w 5 miesięcy. Schudnę z Chodakowską, tzn. ja schudnę a ona mi w tym pomoże.

Dlaczego tak publicznie to ogłaszam? Bo potrzebuję dopingu, Waszej wiary w to, że mi się to uda. Może innego, lepszego pomysłu jak ten cel osiągnąć?!

PS. Ja muszę założyć jeszcze kiedyś tę niebieską kieckę, tę w której byłam na weselu J….muszę!


3 komentarze

Od roku na blogu

Zmagam się ze światem. Czasami płaczę, bywa, że krzyczę…ale przede wszystkim się śmieję. Bo to życie, które mi zostało dane i zadane mnie cieszy. Każda jego minuta jest niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Chciałabym te wszystkie chwile zachować w swojej pamięci tak, by po latach móc odtworzyć sobie obraz tych cudownych dni. Ale to może się nie udać, moja pamięć już teraz płata mi figle, zawodzi mnie nieustannie…Dlatego właśnie wiele lat temu postanowiłam prowadzić pamiętnik, a rok temu założyłam tego bloga. Przelewając swoje myśli na kartki papieru, czy też dodając wpisy na stronach mamafulltime, daruję im dłuższy żywot, nie pozwalam umknąć. Dlatego piszę…i dlatego, że moja Mama zabrania mi z tym zerwać:) Wiele kilometrów nas dzieli, a ten blog jakoś tak w cudowny sposób skraca ten dystans, pewnie dlatego.

Tak więc. Dla Was drodzy znajomi i nieznajomi, dla tych z Was którzy tu zaglądacie codziennie lub tylko od święta, dla tych co wchodzą na tą stronę i od razu wychodzą;), ale przede wszystkim dla tych którzy tu zostają, dla mojej Mamy, dla moich dzieci Laury i Jasia, dla siebie…będę pisała dalej jeśli pozwolicie.

A w prezencie dla Was ode mnie, za to, że jesteście – krótki film: Where the Hell is Matt? Zobaczcie sami.

Kocham muzykę z tego filmu…uwielbiam Matta.


Dodaj komentarz

Czy jest na sali lekarz?

Komuś kto nie wiedział, że byłam w ciąży (a już na pewno nie miał pojęcia o tym, że Jan jest na świecie) na pytanie: co tam u was? odpowiedziałam: wiesz, jest nas teraz trochę więcej. I w tej samej chwili przeszła mi przez głowę taka myśl.

Skoro nas jest tylko „trochę więcej” to dlaczego o wiele więcej:

* pracy,

* prania, prasowania i sprzątania,

* pieluch do zmienienia,

* śmieci,

* wylanych łez, tych ze szczęścia i tych ze zmęczenia,

* nieprzespanych nocy,

* kilogramów do zrzucenia?!

Ale z drugiej strony więcej zadowolenia z siebie, dużo radości, wdzięczności… tyle sprzecznych emocji.

Jestem zmęczona, i to nie trochę…ale o wiele bardziej niż wcześniej.

I mam problemy z układem mięśniowo-szkieletowym. W związku z tym potrzebuję kontaktu z lekarzem, najlepiej było by z Chirurgami.

Grey’s Anatomy 3. sezon mnie uratuje. 

greys-anatomy


3 komentarze

Wielki dar

Gdy jest się w dalece zaawansowanej ciąży,

gdy brzuch już bardzo ciąży,

gdy już trudno zawiązać sznurowadła u butów, bo i butów i sznurowadeł nie widać,

gdy nie wiadomo już jaką pozycje do spania przyjąć, bo każda jest niewygodna,

gdy nie robi ci różnicy gdzie wody płodowe odejdą, czy w domu czy w Tesco,

gdy oczekujesz już choćby najmniejszego znaku z niebios czy z ziemi, że za chwilę już poród,

gdy skurcze masz co 10, 5 czy 3 minuty,

gdy rozwarcie 3 cm., a chwilę później 7,

gdy rodzisz 2 godziny i 31 minut,

i gdy trwasz w  3 fazie porodu choćby tylko przez 5 minut…

to zawsze myślisz o jednym.

O tym by móc już to dziecko przytulić, a później by światu w końcu ogłosić,

JUŻ JEST Z NAMI, i imię podać, i datę urodzin, i ile ważył, ile mierzył.

I jak dobrze, że ZDROWY.

Ile jest radości i szczęścia w tym krótkim komunikacie…i obojętnie czy się go wysyła czy odbiera.

Bo nowe życie to wielki dar.

Dziękujemy za wszystkie smsy, maile, telefony, komentarze, kartki, bukiety, prezenty…za to że mamy z kim się tym naszym szczęściem dzielić.

…to też jest wielki dar.