Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


1 komentarz

Londyn

IMGP2231

Domyślam się, że na codzień może być męczący, ale od święta to dla nas najlepszy odpoczynek. Szczególnie gdy możemy na kilka godzin oderwać się od naszej Codzienności, złapać się za ręce i we dwoje oddać się przyjemnościom.

Podczas gdy nasze Szkraby bezpieczne po skrzydłami swojej ukochanej Ciotki zwiedzały stolicę, my wygodnie rozsiedliśmy się w fotelach The Ambassadors Theatre. O musicalu STOMP powiedziano już chyba wszystko oprócz… zajebisty!

I niech to krótkie i niezbyt grzeczne słowo będzie wyrazem mojego zachwytu nad całością. Moja głowa, moje całe ciało odpoczęło przy dźwiękach dobiegających ze sceny. No może z wyjątkiem twarzy, z której nie schodził uśmiech i rąk, którym chciało się bez przerwy klaskać.

STOMP to dobry pomysł na niespodziankę urodzinową… i oderwanie się na chwilę od ukochanej Codzienności.

Po takim weekendzie, zawsze łatwiej pchać wózek w tygodniu, ten podwójny też ;)

IMGP3978


1 komentarz

hummus

Dziś kulinarnie. Mieszkając w USA odkryliśmy bajgle, w UK odkryliśmy ciecierzycę. Szczególnie lubimy hummus (ang. humous), czyli pastę z ciecierzycy. Najcżęściej kupujemy gotową, ale można też przygotować ją samodzielnie. Podaję link do mojej ulubionej internetowej książki kucharskiej, a w niej przepis na hummus własnej roboty:
http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/ciecierzyca/hummus/przepis.html.

Wszystko, rzecz jasna, to kwestia smaku , ale jeśli nie spóbujecie to nie będziecie wiedzieć czy Wam to smakuje. Ja i Laura jemy go najczęściej  marchewkami ;)

A teraz trochę o samej ciecierzycy, zwanej też cieciorką lub grochem włoskim. Zawiera 25% białka, jest bogata w fosfor, potas, większość witamin z grupy B, żelazo i błonnik, zawiera też więcej żelaza niż inne rośliny strączkowe. 100 g ugotowanej ciecierzycy zawiera 164 kalorie, w tym: 27,4 g węglowodanów, 2,6 g tłuszczu, 7,6 g błonnika i 8,9 g białka. Niedojrzałe, czyli młode nasiona ciecierzycy można jeść na surowo, jak groszek. Z nasion wyrabia się także bezglutenową mąkę, zwaną besan lub chana, którą wykorzystuje się jako dodatek do zup, chleba i makaronów.

PS. fakt, że odkryliśmy hummus w Anglii nie świadczy o tym, że receptura pochodzi stąd. Bynajmniej! Liban i Izrael to wynalazcy tego przysmaku.

IMGP3818


1 komentarz

smile

Laura się zmienia i Jaś się zmienia. Relacje miedzy Nimi też uległy zmianie. On, przez sześć miesięcy życia wpatrzony był w swoją siostrę jak w obraz. Siedział na swoim leżaczku, a Ona stała przed Nim i się popisywała. Czytała mu ksiązki, śpiewała, tańczyła, robiła fikołki… a mu oczy się śmiały na Jej widok. Gdyby tylko mógł to wstałby na równe nogi i klaskał w dłonie co sił. Ona artystka, On jednoosobowa widownia. Laura zdążyła się do tego przyzwyczaić, a Jasiowi w siódmym miesiącu życia przestało się to tak bardzo podobać. Teraz siedzi już o własnych siłach i bawi się swoimi zabawkami oraz zbiera najmniejsze okruszki z dywanu dając do zrozumienia, że odkurzanie ojcu lub matce nie poszło. A na siostrę patrzy mniej. Ona tego przeżyć nie może. Ostatnio przybiegła do mnie i się żaliła: „to niemożliwe, że Jasiu na mnie nie patrzy!”.

I jaki z tego wniosek. Ano taki, że miło jest mieć widownię, kibiców, fanów, …czy czytelników. Że trzeba o Nich pamiętać i dbać. I doceniać fakt, że są.

Co niniejszym i ja czynię.

To miłe, że chce Wam się wejść od czasu do czasu na strony tego bloga. Za każde słowo, komentarz, maila, lajka. Dziękuję.

YOU

IMGP2217


Dodaj komentarz

na ulicy Czereśniowej

„Lato na ulicy Czereśniowej” podobnie jak wiosnę, jesień i zimę – uwielbiamy!

To coś więcej niż książka obrazkowa dla dzieci, to przede wszystkim dobra zabawa dla całej rodziny.

IMGP1363

Lato na ulicy Czereśniowej


2 komentarze

bojowa pieśń tygrysicy

Potrafię być zorganizowana. Naprawdę. Potrafię ogarnąć całą trójkę rano w 40 minut i wyjść z domu. W takie dni ubrani jesteśmy najczęściej modnie i oko mam pomalowane. Każda godzina naszego dnia jest dobrze zagospodarowana. Zajęcia tzw. rozwojowe – zaplanowane. W domu porządek, metoda bawimy się jedną zabawką po czym odkładamy ją na swoje miejsce i zastępujemy drugą – działa. W takie dni obiad dwudaniowy się zdarza. I drzemka o stałej porze wypada. W trójkę śpimy pod jedną kołdrą, Ona trzyma mnie za włosy, On przy mojej piersi.

Tak się zdarza. Jak często?

Dokładnie tyle samo razy co się nie zdarza. A wtedy dwie godziny to za mało by Ich z rana ubrać, by sobie oko podkreślić. W takie dni Ona nosi skarpetki nie do pary, On ma sweterek po Niej z różowym szlaczkiem. W takie dni nic nie jest na swoim miejscu, ani klocki, ani lalki… ani obiad. Zajęć zorganizowanych brak. W takie dni leżymy na łóżku lub podłodze przykryci kocem, który udaje dach naszego domu i chichramy się w niebogłosy. Pranie niewyprane, naczynia niepozmywane. Mój Tata w takich sytuacjach zwykł mówić: „nic tylko nasrać na środku”. Co to, to nie! Mu już na „toaletę dużą” robimy ;)

Po tak spędzonym dniu moja Córka mówi do mnie: „w domku z Tobą jest najfajniej mamusiu… może nie pójdę jutro do przedszkola, co !?”.

Nie, nie Córeczko! Tak to nie działa, jutro zamierzam być chińską matką.

Bojowa pieśń tygrysicy