Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


2 komentarze

dookoła świata

W Finlandii w miasteczku Rovaniemi szukałyśmy świętego Mikołaja. W Hiszpanii zatańczyłyśmy flamenco. W Chinach przestraszyłyśmy się chińskiego smoka. W Meksyku chodziłyśmy bez przerwy w sombrero.  Na Antarktydzie przemarzłyśmy do szpiku kości. W Egipcie piasek parzył nas w stopy. Zanurkowałyśmy zamknięte w klatce wśród rekinów w Republice Południowej Afryki. W Holandii zrywałyśmy tulipany. W Londynie zakręciło się nam w głowie na London Eye. W Australii skakałyśmy jak kangury. W Szwajcarii zajadałyśmy się czekoladą i kupiłyśmy sobie po zegarku, ale czasu nie liczyłyśmy. W Nepalu zdobyłyśmy Mount Everest., ale…  że Jaś się obudził, musiałyśmy szybko zejść na ziemię i pobiec do pokoju obok.

To nic, jeszcze nieraz wybierzemy się w podróż dookoła świata. Palcem po mapie i nie tylko! Za dni kilka podróż w najbardziej znanym i ukochanym kierunku.

IMGP4833 IMGP4853


Dodaj komentarz

dobranoc

Kiedy ostatnio poczułeś, że jesteś szczęśliwy?

– Niedawno był taki moment, wróciłem ze zgrania, czyli zamknąłem film. Moja rodzina spała bezpiecznie, świt, wszyscy zdrowi, słońce wstało. Brzmi to banalnie, że aż się tego wstydzę, ale to była chwila, kiedy poczułem, że jak rodzina tak równo oddycha, to i ja mam energię, żeby zacząć nowy dzień.

Tak odpowiedział Wojciech Smarzowski na pytanie zadane przez Małgorzatę Domagalik (cały wywiad w lutowym numerze miesięcznika Pani).

… to co powiedział nie brzmi dla mnie ani trochę banalnie, brzmi prawdziwie. I ja w ten sam sposób co noc ładuję swoje akumulatory, z tego samego źródła czerpiąc energię. I nie wstydzę się tego. I nie boję się przyznać. Że ja bez W., bez Małych Ludzi, beż Nich nie miałabym siły, którą czuję, radości i chęci by zacząć kolejny dzień.

Zanim zasnę powiem jeszcze: jestem szczęśliwa. dziękuję. doceniam spokojny sen i zdrowie.

Dobranoc.

IMGP2021


4 komentarze

cuppa

Mówi do mnie: Do you fancy a cuppa? Pomyślałam sobie, że mnie obraża, a Ona po prostu chciała mnie na herbatę zaprosić ;). Bo cuppa to skrót od cup of (tea), czyli filiżanki (herbaty).

A jeśli już gdzieś na herbatę czy kawę to czemu nie tu?! Kawiarnia, choć trochę jak galeria, bo ściany jej zdobią obrazy namalowane przez Olivera. Nie tylko zapach kawy przyciąga klientów, ale i wypieki własnej roboty, dobre jedzenie i prawdziwie domowa atmosfera, której trudno doświadczyć w sieciowych kawiarniach.

IMGP4889

IMGP4880

IMGP4873

IMGP4881

IMGP4879

IMGP4884

IMGP4875

IMGP4883


Dodaj komentarz

to na pewno!

Limuzynę wyprowadziłam. Sprawdzam. Z przodu dzieciak, z tyłu dzieciak – znaczy komplet. Ruszamy w drogę.

Naprzeciwko naszych drzwi stoi pan z papierosem.

– Dzień dobry sąsiedzie.
– Dzień dobry pani.
– Ale pogoda, co?
– W Polsce podobno też pada…
– I to jest jakieś pocieszenie ;)

Za zakrętem wpadamy na Asię. Szybkie cześć – cześć, bo Asia gdzieś się spieszy. W prawo, w lewo, długa prosta. Po drugiej stronie ulicy jedzie pan na rowerze. Czerwona bluza z napisem Royal Mail, znaczy się listonosz.

– Pani Justyno! Kartka z Polski do pani przyszła.
– Dziękuję! – krzyczę.

Za rogiem sklep. Wchodzimy.

– Cześć, jak się maś? – pyta pan sprzedawca.
Grzecznie odpowiadam,  że mam się dobrze  i sięgam po Grześka, taki wafelek o egzotycznej nazwie :).

Czas na kawę. Zajeżdżamy do kawiarni.

– Can I have cappucino, please?
– Duże czy małe? – pyta pani ekspedientka.
– Przepraszam, nie wiedziałam, że jest pani Polką. Małe, niech bedzie małe.

Po drodzę zahaczamy o huśtawki. Jak super, że Hania ze swoją mamą wpadły na ten sam pomysl. Huśtamy się razem. Wracamy do domu.

Wieczorem na Skypie z koleżanką.

– No i jak tam na tej emigracji?
– Dziękuję, nie narzekam – odpowiadam.
– Fajnie masz, angielski podszkolisz.
– Nie, no to, to na pewno!

;)