Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


2 komentarze

idealni

Te Jego triki.

Jak bierze moją twarz w swoje malutkie rączki i całuje z otwartą buzią.

Jak w biegu łapie mnie za nogę i ściska tak mocno, że przez chwilę zatrzymuje płynącą przez tętnicę udową krew.

Jak biegnie do mnie przez pół parku, mało sobie nóg nie połamie.

Jak stoi o poranku przy moim łóżku w rączce trzymając moje okulary.

Jak patrzy się w moje oczy, jak krzyczy MA-MA na całe gardło

Te Jej teksty.

Moja mama jest wspaniała chociaż nie jest idełałem.*

Dziękuję, że kiedy sikam na dworze to tak mnie trzymasz, że majtków nigdy nie osikowuję.

Ta zupka to prawdziwa pychota.

Miałaś dzisiaj fajny plan dnia. Gratuluję mama!

Ta Ich miłość, okazywana małymi gestami, wypowiedziana trochę większymi słowami. Taka szczera, bez podtekstów, intuicyjna. Jest dla mnie jak paliwo rakietowe. Jak espresso o poranku. Jak glukoza podana dożylnie.

Chce mi się codziennie rano wstać. Chce mi się żyć.

Ale najbardziej po całym dniu z Nimi – chce mi się spać :)

Dobranoc zatem

*tekst żywcem wzięty z piosenki.

IMGP6624

 


Dodaj komentarz

jaki to język?

Pytacie się w jakim języku mówimy. My rodzice rozmawiamy ze sobą po polsku i do naszych dzieci mówimy w tym samym języku. On Polak, ja Polka, wydaje się to nam dość naturalną sprawą. Do naszej córki w przedszkolu zwracają się   po angielsku. A nasza córka (lat 3) gada tak:

– Mamo nalej mi soczku do kubka, tego wiesz, pink one albo nie – lepiej do tego purple one.

– Jasiu zapamiętaj, najpierw jest caterpillar a dopiero później motyl.

– Mam ubrać sandały czy wellies?

– Cały dzień spędziłam dzisiaj z Zosią na gardenie.

– Szklanki są tu a plates tam.

…  nie pytajcie mnie jaki to język. Wytężam swoje wszystkie szare komórki, ale nie potrafię zgadnąć.

IMGP6450

IMGP6416

IMGP6421

PS. a propos główkowania. Jeśli macie ochotę na partyjkę szachów w Londynie to polecam Norfolk Square Gardens (tuż przy stacji London Paddington). Miejsce to odkryliśmy przy okazji naszej ostatniej wizyty w Londynie (oj, ciągnie nas do stolicy, ciągnie coraz bardziej).