Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.

nie mój dzień

3 komentarze

Nie! To zdecydowanie nie był mój dzień.

Dziecko nr 1. Prawie czterolatka. Przeżywa albo końcówkę buntu trzylatki albo już początki buntu czterolatki. Nie mam pojęcia czy w ogóle takowe bunty istnieją, na potrzeby jednak swoje wolę te napady niewyjaśnionej złości wiązać z wiekiem niż z charakterem mojej dorastającej panny. Ostatni Jej „występ” na ulicy zebrał taką publiczność, że żałowałam, iż nie wyglądałam lepiej. Mogłam bardziej przygotować się na taką okoliczność, włos zakręcić, paznokcie pomalować…  no bo rzecz jasna przecież, moja córka w tym przedstawieniu nie występuje nigdy sama. Ona zawsze pamięta o obsadzeniu mnie w roli drugoplanowej. Chcąc – nie chcąc, z reguły to drugie, odgrywam ten melodramat razem z Nią.

Dziecko nr 2. Prawie dwulatek. Myśli, że jest superbohaterem. Uparcie wierzy w to, że ma więcej niż jedno życie. Wspina się na meble i parapety, każda przeszkoda wydaje się mu możliwa do pokonania. Na widok Jego dokonań serce mi stanęło, tylko dziś, ze sto razy. Nie wiem jakim cudem jeszcze żyję.

Dziecko nr 3. Prawie noworodek. Jedyne z tej całej trójki jeszcze po tej drugiej stronie brzucha. W 30 tygodniu płodowego życia. Rozciąganie się to Jego ulubione zajęcie. Akrobata, a może jogin. Nie wiem, którą dzisiaj z asan powtarzał, ale stawiam na Wirabhadrasana I. Gdybym tylko znała lepiej Jego rozkład ćwiczeń, odpuściłabym sobie długi spacer z Dzieckiem nr 2 i poleżała na kanapie. A tak to szłam i szłam, pokonanie dobrze znanej drogi zamiast 15 minut, zajęło mi minut 40.

Miałam zamiar napisać dzisiaj coś błyskotliwego na stronach tego bloga. Coś takiego, co zasługiwałoby na lajki od Was, i sprawiło, że zupa pomidorowa nie byłaby najbardziej ambitną rzeczą jaką udało mi się dokonać dzisiejszego dnia.

Wybaczcie, ale nici z tego. Droga po rozum do głowy zbyt daleka. Padam na przysłowiowego ryja.

Dobranoc.

…a przepraszam, był jeden miły akcent dzisiejszego dnia. Było nim mleko kokosowe dodane do pomidorówki. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, to spróbujcie proszę. Niebo w gębie.

 

Reklamy

3 thoughts on “nie mój dzień

  1. Justynka..z tym dzieckiem nr1..to nie martw się mój syn też wczoraj zrobił sceny w sklepie bo nie chciałam mu kupić gazety..a póżniej tacie oznajmił że zrobił..przedstawienie;)

  2. Pingback: stres | Mamafulltime

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s