Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


Dodaj komentarz

Dzień Matki

Teraz to jest proste. Kiedy są małe. Pakujemy się do jednego samochodu, trzy foteliki, pełen bagażnik Ich rzeczy. Mąż zazwyczaj prowadzi, ja obstawiam tyły samochodu. Zapinamy pasy. Niemowlak chwilkę po ruszeniu płacze, Czterolatka po kilku minutach jazdy zasypia, Dwulatek przez całą drogę nie przestaje zadawać pytań: MamaTata a co to? Jadą tam gdzie Ich zawieziemy, idą tam gdzie Ich zaprowadzimy. Wszyscy razem, wspólny cel, jeden kierunek. O Boże jak fajnie! A w taki dzień jak Dzień Matki szczególnie fajnie mieć całą trójkę obok siebie, tak blisko.

I pomyśleć tylko, że za chwilę to wszystko może okazać się trudne do zorganizowania. Kiedy podrosną. Jedno będzie chciało zostać w domu, Drugie pobiegnie do kolegi, a Trzecie obrazi się na cały świat. Będą negocjacje, błaganie. I może dopiero po dłuższej chwili uda się Ich namówić na spędzenie tego dnia razem.

A później trudne zamieni się w niemożliwe. Gdy już całkiem dorosną. Kiedy ruszą w świat i każde z Nich zechce osiąść w jego innym zakątku. Na myśl o tym, że w Dniu Matki nie będzie ze mną całej Trójki łza kręci się w moim oku.

Ale tu nie ma co płakać, tu trzeba pomyśleć jak takiej sytuacji zaradzić. Tu trzeba wprowadzić jakies zarządzenie odgórne, regułę, której trzeba się będzie trzymać przez lata.

PAMIĘTAJCIE ABYŚCIE DZIEŃ MATKI ŚWIĘCILI!

(Sesję zdaj w zerówce, randkę przełóż, bliet lotniczy zabukuj z wyprzedzeniem ;))

Zarezerwujcie dla mnie ten jeden dzień w roku.

Połóżcie się ze mną na trawie i w chmury patrzcie. I śmiejcie się ze mną do łez.

Niech zawsze będzie tak fajnie, tak jak było w tym roku.

Do szaleństwa lubię być Waszą mamą.

IMGP8789

IMGP8782

IMGP8711

IMGP8716

IMGP8695

IMGP8700

IMGP8670

IMGP8679

 

IMGP8682

IMGP8696

IMGP8801

 

 

 

 

 

 


2 komentarze

skarb

Tak szybko płynie czas…

Wczoraj maleńką i taką bezbronną tuliłam w ramionach (…)

Urosłaś Córeczko, urosłaś szybko tak, dla mnie jesteś niczym skarb.

Sto lat.

058_Justyna_Wiesławfot. sweetmemory.pl

 

 

 


1 komentarz

krótkie dialogi

Dwa dni temu zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka. Zazwyczaj jest tak, że jak się ma dwie wiadomości do przekazania to jedna jest dobra a druga zła. Ona miała dla mnie dwie złe.

Pierwsza to taka, że Derek Shepherd nie żyje (WHAT?). Druga to taka, że do pięćdziesiątych urodzin zostało nam (Ona i ja jesteśmy ten sam rocznik) zaledwie 16 lat (NAWET MI TEGO NIE MÓW!). W jedną i drugą wiadomość wprost nie chciało mi się uwierzyć ;)

Obejrzałam trzy zaległe odcinki Grey’s Anatomy z nadzieją, że nadam wydarzeniom inny tor niż ten który opowiedziała Justyna. Na próżno. W moim telewizorze Derek też zginął. Morze łez wylałam tego wieczoru. Niebywałe jak może się człowiek związać z mężczyzną (w dodatku żonatym!) w ciągu 11 sezonów . Nieprawdopodobne jak ja ten serial uwielbiam.

Policzyłam też lata, z nadzieją, że Justa gdzieś walnęła się w rachunkach. Nic z tego. Obojętnie jakbym nie liczyła to 34+16=50 (MAĆ!). Ze śmiercią neurochirurga jakoś się pogodziłam przez noc i dzień, ale z tym, że lata tak szybko lecą trudno przejść mi do porządku dziennego. Z drugiej strony jak tak patrzę na jej mamę i moją mamę to mam wrażenie, że życie zaczyna się dopiero po pięćdziesiątce, więc może to nie jest aż taka smutna informacja.

Tak więc żegnaj Dereku, no i byle do 50 ;)

Justa, do usłyszenia na Skype!

PS. Musisz wiedzieć, że ja te nasze krótkie dialogi o życiu i przemijaniu ;), z niemowlakami przy piersiach, UWIELBIAM :).

 

 

 


Dodaj komentarz

o rzeczach martwych

Cześć moi Drodzy! Już dawno nie pisałam o tym co u mnie. Ostatnie tygodnie nie należały do najłatwiejszych. Musicie wiedzieć, że obaraziłam się śmiertelnie na kuchnię, za to, że nie mieści zmywarki. Zlewowi dostało się za to, że wydaje się być bez dna. Schodom wygarnęłam, że nie są windą, a wannie, że nie jest prysznicem. Tak glośno krzyczałam, że aż zasłonka zadrżała. Nie to co waga, ta ani drgnie od miesiąca. Desce do prasowania się upiekło tym razem. Już dawno temu śmiertelnie się na mnie pogniewała, więc stoi w kącie obrażona. Nie to co pralka. Tej nawrzucam a i tak ze mną wiruje. Jeszcze tylko słowo o zmiotce i szufelce, i czuję, że będzie pozamiatane.

A co tam u Was?

Justyna