Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


Dodaj komentarz

cień

Bez fałszywej skromności, bo takiej nie lubię. Wiem. Zauważyłam, że moje ciało rzuca nieco mniejszy cień, ale na miłość boską, nie miałam pojęcia, że dostałam takich długich nóg ;).

cien

Podczas wakacji naładowałam baterie. Powróciłam z energią do swojego życia sprzed urlopu. Przez pierwsze dni przypominałam królika z reklamy Duracell, przez kolejne zresztą też. Poczułam, że nadszedł czas, w którym mogę podkręcić sobie śrubę i przejść na tryb zaawansowany ćwiczeń. Z aktywności trzy razy w tygodniu, zwiększyłam ćwiczenia do siedmiu razy. Jakby to powiedziała Ewa Chodakowska: weszły mi one w krew. W  efekcie odnotowałam spadek wagi. Dzisiaj rano na mojej  wadze z dzikim okrzykiem, w którym padło bardzo brzydkie słowo, przywiatałam liczbę  z 7 na przedzie. Czynię szybki rachunek. Jest mnie o jakieś siedem kilogramów mniej niż było sześć miesięcy temu (po urodzeniu Filipa),  i jakieś trzy i pół od tego wpisu.

Jeszcze tylko 10-12 kg. w dół i … będę jak my old self, jak zwyki mawiać Angole.

Dziękuję za Wasze dotychczasowe wsparcie.


1 komentarz

Bałtyk

Nasze wakacje z prababcią naszych dzieci, z dziadkami z obydwóch stron, wujkiem, ciocią i kuzynką, moja 87-letnia babcia Helenka nazwała świętem. Może dlatego, że było nas dużo i w końcu wszyscy razem po kilku miesiącach niewidzenia się, a może dlatego, że miała po raz pierwszy w swoim życiu okazję zobaczyć morze.

A  Bałtyk?  Kocham. Z  każdym rokiem  jeszcze bardziej. I  tą miłością zaraziłam chyba swoje dzieci.

1-IMGP0717

1-IMGP0762

1-IMGP0923

1-IMGP0922

1-IMGP0836

1-IMGP0858

1-IMGP0844

1-IMGP1198

1-IMGP1056

1-IMGP1032

1-IMGP1197

1-IMGP1101

A byliśmy w miejscu, w którym jak Gość w dom, to tak jakby Bóg w dom.

1-IMGP1035

 

 

 

 

 

 


1 komentarz

na dołku

Kiedyś częściej zdarzało mi się oglądać telewizję, odkąd przeprowadziliśmy się do Anglii robię to niezwykle rzadko. Na szafce stoi jakiś przedpotopowy telewizor, a my nie czujemy żadnej potrzeby żeby go zmieniać. Gdy jedziemy do Polski to tam telewizory grają głośno i prawie bez przerwy, więc możemy się nacieszyć nimi na zapas. Co nawet nam odpowiada. Nadganiamy wiadomości z polskiego showbiznesu, i w ogóle dowiadujemy się co w trawie piszczy.

Któregoś dnia krzątając się po kuchni mojego rodzinnego domu, usłyszałam z sąsiedniego pokoju dobiegający mnie odgłos odbiornika telewizyjnego. Jakiś Pan, w jakimś programie opowiadał o tym jak sobie radzić… nie dosłyszałam tylko gdzie, usłyszałam tylko jak.

Mówił, że trzeba zapomnieć o życiu przed i o życiu, które toczy się równolegle bez twojego udziału. Radził, by się skupić na tym co teraz, na dniu, który trwa i nie wybiegać myślami zbyt daleko. Opowiadał o tym, że dobrze mieć plan na dzień naprzód, o tym by znaleźć czas na ćwiczenia, może zająć się pisaniem w wolnych chwilach. By spotykać się z ludźmi, którzy dzielą podobny los. Wszystko po to by nie zwariować. I żyć, przede wszystkim starać się żyć normalnie.

Spodobało mi się to co mówił. Ciekawa byłam skąd wie tyle o życiu na urlopie wychowawczym.

Zostawiłam gary i pobieglam przed ekran telewizora sprawdzić co to za nowy program parentingowy.

Ku mojemu zaskoczeniu. Okazał się być programem o więziennictwie.

 

Polecam! Urlop wychowawczy też.

;)

1-IMGP2952