Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


Dodaj komentarz

neony

Zanim jedno z Nich przyniosło wirusa i podzieliło się nim z pozostałą dwójką.

Zanim troje dzieci z gorączką położyło się do naszego łóżka.

Zanim przepłynęło przez nasz dom morze kataru i rzeka łez.

Zanim zapach maści majerankowej zawisł w powietrzu.

Zanim noc skróciła się do czterech godzin, a dzień wydłużył do nieskończoności.

Zanim nowy tydzień zaczął się  na smutno, mieliśmy wszyscy bardzo wesoły i udany weekend.

Spędziliśmy go w wyborowym towarzystwie.

1-IMGP1895

Przy okazji wizyty w Londynie zajrzeliśmy również do Gods Own Junkyard.

Zjedliśmy po hamburgerze, który popiliśmy sokiem, a wszystko z widokiem na dziesiątki, a może setki neonów.

Marzy mi się od dawna swoja kolekcja neonów w chałupie. Dopóki jej jeszcze nie mam zachwycam się cudzą.

W Polsce Muzeum Neonów znajdziecie tu, a opis ich działania i historię poznańskich nenów z kolei – tutaj.

IMGP1867 IMGP1865 IMGP1861 IMGP1859 IMGP1855 IMGP1849 IMGP1840 IMGP1834 IMGP1830 IMGP1825

 

 


Dodaj komentarz

na serio

1-IMGP1540

Leżę. Zbieram siły na dalszą część dnia. W drzwiach pojawia się On. Na oko z metra cięty, z użyciem miary okazałoby się, że mierzy dużo ponad. O bardzo mądrych oczach. Nic jeszcze nie mówi (z wyjątkiem molot i Laula), ale wszystko rozumie. Jego tata twierdzi, że nie może zdecydować się, w jakim języku mówić, więc z wyboru nie mówi w żadnym. Idzie w moją stronę. W jednej ręce trzyma plastikowy dzbanek, w drugiej plastikową filiżankę.

Pytam się.

–  Co tam Synku?

Jan patrzy na mnie, przelewa z jednego coś do drugiego, podaje mi filiżankę, bierze głęboki wdech i na wydechu MÓWI.

–  Mamo, kała z krim.

Piję na niby tę zaparzoną przez Niego polską kawę z dodatkiem angielskiej śmietanki. Delektuję się. I całkiem na serio sobie płaczę ze wzruszenia.

Macierzyństwo pełne jest pięknych i pierwszych chwil.


1 komentarz

Amen

Angielski cmentarz.

1-20151101_153439

Pojechaliśmy tam wczoraj z trójką naszych Małych Ludzi. Na kilku hektarach, które zajmuje, w tym samym czasie co my było zaledwie kilka osób. Cisza jak makiem zasiał. Ciągnące się w nieskończoność rzędy grobów. Czterolatka i Dwulatek rozbiegli się. Miałam taki pomysł żeby Im tego zabronić, cmentarz to rzecz jasna nie plac zabaw. Z jakiejś przyczyny tego nie zrobiłam. Pomyśłałm sobie, że nikt chyba ze Zmarłych się nie obrazi za to, że trochę życia w to miejsce wniesiemy. Tym bardziej, że dało się zauważyć, iż znakomitej większość tych nagrobków nikt już nie odwiedza. I nie świadczy o tym brak znicza czy kwiatów, tylko nieczytelne tablice, zarośnięte mchem i bluszczem całe pomniki.

1-20151101_152448

1-20151101_151243

Dzieci biegały od grobu do grobu, co któryś zatrzymywały się na chwilę by się przeżegnać i zmówić Aniele Boży. Mówiła Czterolatka, a Dwulatek kończył głośnym i wyraźnym AMEN. Z pewnością w niebie go słyszeli. Niemowlę chciało dotrzymać mu głosu. Jak Filip płacze to mamy w zwyczaju mówić, że jest tak głośny, że zmarłego by obudził. A tu niespodzianka, nikt z grobu nie wstał, więc chyba jak zwykle przesadzamy.

1-20151101_150907

Rozmawialiśmy. Przede wszystkim.  O życiu. I o  tym, że przychodzi taki moment, w którym ono się kończy. I to jest właśnie śmierć. Co dzieci skomentowały: „o,o!”. Mówiliśmy o Dziadku, którego nie zdążyły poznać. I o Pradziadku po którym Jaś odziedziczył imię. I o niebie. I o Aniołach. Zapaliliśmy znicze, na ich widok i oczy Dwulatka zapłonęły, przez chwilę miałam wrażenie, że Strażak Sam jest z nami.

Chodziliśmy wzdłuż alejek. Na pominkach napisy w różnych językach. Wiele także polskich nazwisk.

Moją uwagę przykuł szczególnie jeden grób. Odróżniał się od pozostałych. Wyglądał na bardzo zadbany. Stały przy nim w wazonach świeże kwiaty. Myślę, że przyniesione nie tylko z okazji Dnia Wszystkich Świętych. Śmiem przypuszczać, że stoją tam codziennie, za każdym razem inne.

1-20151101_151801

Na pomniku wyryty był tekst.

1-20151101_151926-001

Pamiętam dzień, w którym Cię otrzymałam, dzień w którym Bóg podarował mi Ciebie. Pamiętam dzień, w którym Cię zabrał, i będę pamiętać na wieki. Utrata Ciebie złamała mi serce, to ból którego nie da się opisać. Nie odszedłeś sam, odeszła z Tobą cząstka mnie, w tę noc, w którą Bóg wezwał Cię do domu. Bóg nie mógł mi dać bardziej doskonałego małego chłopca. Zawsze wiedziałam, że jesteś wyjątkowy, Twój tata zawsze powtarzał, że „będzie z Ciebie mądry chłopak” – i miał rację, oboje bylismy z Ciebie dumni. Nie można oddać żadnymi słowami jak bardzo Cię kocham, więc nie będę próbowała. Będziesz zawsze w moim sercu, aż do dnia mojej śmierci. Dlatego wysłałam specjalną wiadomość to twojego Taty w niebie, żeby zadbał o Ciebie i przekazał Ci całą moją miłość.

Twoja Matka Mary xxx

 

1-20151101_153725

Pomyślałam sobie, że ze wszystkich nieszczęść jakie na człowieka spadają podczas całego jego życia, z wszystkich ostatnich pożegnań, których przyjdzie mu doświadczyć, to z własnym dzieckiem będzie zawsze najtrudniejsze. I obojętnie czy wierzy w życie po śmierci, czy ma pewne wątpliwości.

Jeden z rodziców po stracie swojego dziecka powiedział, że to tak jakby ktoś nagle zgasił słońce.

Kto z nas wyobraża sobie życie w ciemnościach?! Nikt!

PS. Syn Mary, Johnny, zmarł w wieku 18 lat.

1-20151101_151535