Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


Dodaj komentarz

ona ma siłę

Kilka tygodni temu Iwona Wiśniewska zorganizowała na swoim blogu „Ona ma siłę” konkurs.

Napisała: Pod dzisiejszym postem chciałabym żebyście napisali co lub kto daje Wam w dzisiejszych czasach siłę. Siłę, która pozwala wam iść do przodu i walczyć o lepsze jutro. Albo przekornie – siłę która pozwala wam się zatrzymać i zwrócić uwagę na to co tuż obok. Możecie podejść do tematu siły dowolnie.

Nie zastanawiając się długo napisałam kilka zdań. Zgodnie z tym co czuję, a o czym nigdy nie wstydzę się mówić/pisać.

Te Ich triki.
Jak bierze moją twarz w swoje malutkie rączki i całuje z otwartą buzią.
Jak w biegu łapie mnie za nogę i ściska tak mocno, że przez chwilę zatrzymuje płynącą przez tętnicę udową krew.
Jak biegnie do mnie przez pół parku, mało sobie nóg nie połamie.
Jak stoi o poranku przy moim łóżku w rączce trzymając moje okulary.
Jak patrzy się w moje oczy, jak krzyczy MA-MA na całe gardło.
Jak rwie mi polne kwiaty.
Te Jej teksty.
„Moja mama jest wspaniała chociaż nie jest ideałem”.
„Dziękuję, że kiedy sikam na dworze to tak mnie trzymasz, że majtków nigdy nie osikowuję”.
„Ta zupka to prawdziwa pychota”.
„Miałaś dzisiaj fajny plan dnia. Gratuluję mama!”
Ta Ich miłość, okazywana małymi gestami, wypowiedziana trochę większymi słowami. Taka szczera, bez podtekstów, intuicyjna. Jest dla mnie jak paliwo rakietowe. Jak espresso o poranku. Jak glukoza podana dożylnie.
Chce mi się codziennie rano wstać. Chce mi się żyć…
… ale to nie troje moich dzieci, to nie One najbardziej napędzają mnie do życia. Prawdziwą siłę do działania daje mi mój Mąż. Jego szacunek i miłość do mnie… To, że potrafi słuchać, i że chce mu się ze mną gadać, jeść przy wspólnym stole, i dzielić to samo łóżko. Żyć tymi samymi problemami i tymi samymi radościami. Posiadać wspólne marzenia…
To przede wszystkim On, ale i One. Moja rodzina to siła. I może jeszcze ta myśl… żeby tylko życia nie zmarnować sobie i innym.

I wiecie co? I wygrałam…

 

Spośród wielu nadesłanych komentarzy, Iwona wyróżniła siedem, w tym mój komentarz:).

Cieszę się ogromnie. Niebawem dostanę nagrodę, a jest nią książka Jej autorstwa. Jak już przeczytam obiecuję na blogu podzielić się opinią na jej temat.

 

… dzięki Temu co mi daje siłę na co dzień, to ja niebo na ziemi mam.

PS. chodźmy Mężu spać ;).

 


Dodaj komentarz

odlot

odlot

Życzę Ci odlotowych Walentynek!

i

Coś ci powiem na ucho: najważniejsza jest czułość. Ani jędrne pośladki, ani piękna dusza, ani księżyc w pełni„.

Agnieszka Osiecka

0248_Justyna_Wiesław-001

 

 

 


Dodaj komentarz

gracja

Wczoraj dostałam maila od mojej dobrej koleżanki.

A. zadaje w nim pytanie: „Justa, jak tam Twoje odchudzanie, bo brak raportu w tej sprawie na Mamafulltime?”.

(Jakie to słodkie A., że piszesz do mnie akurat w „tej sprawie” w Tłusty Czwartek gdy pożeram trzeciego pączka :)).

Otóż tak Kochana moja, dietetyczne sprawy mają się następująco.

Najpierw liczbowo. I tu nie wygląda to tak źle jak w rzeczywistości. Obecnie jest mnie o 17 kg. mniej niż było 11 miesięcy temu (czyt. w dzień porodu), i o 12 kg. mniej niż w momencie kiedy zaczęłam ćwiczyć, a było to jakieś 9 miesięcy temu.

Nie jest mi łatwo znaleźć czas w ciągu dnia, ale od czego mam noc, więc ćwiczę regularnie. Z radością na twarzy przywitałam spodnie w rozmiarze 12 na moich czterech literach, endorfiny wydzielają się zgodnie z tym jak obiecali Niektórzy, tyle siły co mam teraz to w życiu nie miałam, tryskam optymizmem i jestem znowu przy nadziei…

 

 

 

 

 

… że w Dzień Matki tj. 26.05 moim oczom ma wadze ukaże się dwucyfrowa liczba z 6 na przedzie.

A tak obrazowo rzecz ujmując, to wiesz, wciąż bardziej Peter Paul Rubens niż ktokolwiek inny ;).  Dlatego uważam  za zbędne dodawanie do tego listu mojego zdjęcia.

rubens

Trzy gracje, Peter Paul Rubens, 1638

Dziękuję za pamięć i pozdrawiam.

PS. Następnym razem napisz do mnie w jakiś mniej tłusty dzień tygodnia, na przykład Chudy Piątek pod koniec miesiąca. Wolę Ci się kojarzyć z debetem niż z pączusiem.

Ściskam Cię. I niezmiennie nie lubię za Twoje boskie ciało, szczególnie nogi. Ty wiesz.

pozdrawiam :*

Justyna.