Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


2 komentarze

podróż w czasie

Nadszedł ten dzień. Skończyła się pamięć na dysku mojego komputera. Wywróżył mi to już dawno nadworny informatyk tego domu (czytaj: mój Mąż), ale za cholerę nie chciało mi się mu wierzyć. A jednak. Skąd wiedział, szklaną kulę ma czy co?

Zabrałam się za porządki. Zauważyłam, że najwięcej miejsca zajmują krótkie filmiki z życia codziennego, które nagrywam komórką . Są krótkie, ale są ich tysiące. Przejrzałam (prawie) wszystkie i… nie skasowałam żadnego. Nie potrafiłam. Poszłam do głowy po rozum, i wpadłam na inny pomysł. A może by tak pociąć je i poskładać tematycznie robiąc z tego kilka filmów. Dzięki takiemu zabiegowi każdy film zająłby mniej miejsca niż jego filmiki składowe. Później tylko wystarczyłoby nadać każdemu tytuł, do niektórych może nawet podłożyć dźwięk. Stworzyć nową jakość, ale nie zmieniając przy tym historii, która się zdarzyła. A w konsekwencji uporządkować wspomnienia… i mieć przy tym wielką frajdę.

Takim sposobem powstało kilka filmów. Pragnę podzielić się z Wami jednym z nich. Nie oczekujcie po nim zbyt wiele, uprzejmie przypominam, że skończyłam chemię, a nie filmówkę. Jestem jedynie chemikiem z artystyczną duszą, i wciąż wiem więcej o chromatografii niż o kinematografii :)

Dajcie znać tylko czy Wam się to widzi ;).

Miłego oglądania.

Podróż w czasie

Scenariusz i reżyseria: Życie.

Produkcja: Mamafulltime.

Aktorzy: Mali Ludzie.

 


1 komentarz

#pinkarmy

Cancer won’t win. We will. 

Rak nie wygra. My tak. 

To w tej intencji odbył się bieg. W tym roku, podobnie jak w ubiegłych latach, tysiące kobiet w UK wzięło udział w biegu przeciwko rakowi. Wydarzenia sportowe organizowane przez fundację Cancer Research UK w 2015r. przyniosły 62 mln. funtów przychodu. W wydarzeniach tych wzięło udział 600 tysięcy kobiet, co daje średni przychód £100 od uczestnika – przy wpisowym w wysokości £20. Reszta pochodzi z datków zebranych przez uczestnika, który zwyczajowo zbiera je od znajomych, rodziny i współpracowników w związku ze swoim udziałem w takim biegu.

Zgodnie z obietnicą daną sobie w 2015, w roku 2016 wstąpiłam w szeregi Pink Army. A zadanie jakie sobie postawiłam to bieg z  przeszkodami na dystansie pięciu kilometrów.

Oto fotorelacja kibicującej mi drużyny  z tegoż eventu.

IMGP4072IMGP4086IMGP4093 IMGP4107 IMGP4111 IMGP4113 IMGP4115 IMGP4146 IMGP4171IMGP4168IMGP4175

 


3 komentarze

stres

Policz do 10.

Stań przed lustrem i klnij, niech cholery latają,

Wskocz do ziemnej wody i przepłyń kilka basenów,

Zjedź po kryjomu pół tabliczki czekolady,

wyjdź na balkon nocą i oddychaj głęboko:  wdech, wydech, wdech, wydech.

Przeczytaj jakiś nieśmieszny kawał i śmiej się do rozpuku,

usiądź z kumpelami przy jednym stole, i znienacka rozrycz się na minutę (nie powinny pomyśleć, że jesteś wariatką).

Płacz ile chcesz pod prysznicem,

tańcz do Beyonce jak opętana,

uderzaj w klawiaturę pianina,

biegnij przed siebie,

ćwicz,

wtul się w partnera,

módl się

zrób cokolwiek,

by ciśnienie spuścić, by złych emocji się pozbyć,

nie doprowadź do ich kumulacji.

Ze stresem rozliczaj się na bieżąco.

Bo to życie w dużej mierze zależy właśnie od tego rachunku.

 

`

`

Ostatnio usłyszałam, że mam fajnie bo dzięki temu, że cały dzień spędzam z dziećmi w domu nie odczuwam stresu. Gdy z ust mojej koleżanki wypływało to stwierdzenie, ja w tej samej chwili wróciłam myślami do obrazka sprzed kilku miesięcy, kiedy to moje dwuipółletnie jeszcze wtedy dziecko znalazłam uczepione zasłony i skaczące z niemałej wysokości, bo chciało udowodnić sobie i rodzeństwu, że nie tylko Tarzan tak potrafi. A ja tylko wyszłam na chwilę, by skorzystać z toalety, i naprawdę nie wpadłam na pomysł, żeby zabrać ze sobą zasłony. O tym, że serce przestało mi bić nieraz już tu pisałam, więc powtarzać się nie będę. Są i inne źródła stresu. Być może jest ich mniej niż w wtedy, gdy dzieli się czas pomiędzy pracą i opieką nad małymi dziećmi, ale to nie jest tak, że go w ogóle nie ma. Jestem zdania, że nie można ludzi podzielić na tych, którzy się nie stresują i stresują. Ale z pewnością możemy ich podzielić na tych co sobie ze stresem lepiej i gorzej radzą.

Powiem Wam coś moim mili. Odkąd regularnie ćwiczę zaliczam się do tej pierwszej grupy. I choć dzieję się u mnie to co działo się zawsze. To znaczy: podwzgórze bez zmian wysyła sygnał do nadnerczy, a te wydzielają adrenalinę i noradrenalinę co zwiększa moją czujność, przyspiesza tętno i wzmaga oddech, a to koniec końców przygotowuje mnie do walki i ucieczki, to po treningu statystycznie częściej walczę niż uciekam… a nie zawsze tak było ;)

Spaceruję, pływam, jeżdżę na rowerze stacjonarnym, biegam. Najczęściej zaś ćwiczę z Ewą.

20160702_112826 20160702_135947 20160702_154718

Szczerze polecam.

 


Dodaj komentarz

list do Boga

Wczoraj zatrzymała mojego Męża nauczycielka naszej córki, gdy ten odprowadzał naszą Pięciolatkę do szkoły. Zapytała się Go o to czy któryś z naszych synów kaszle. Zgodnie z prawdą odpowiedział, że od kilku dni naszego Trzylatka męczy kaszel. Dlaczego o to pani pyta? – dodał zaciekawiony. Proszę zobaczyć pracę córki i być z Niej dumnym – odpowiedziała.

praca Laury

(tłum.) „Boże proszę zatrzymaj kaszlenie mojego brata ponieważ nie lubię jak on kaszle”.*

*list został opublikowany za zgodą autorki