Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.

stres

3 komentarze

Policz do 10.

Stań przed lustrem i klnij, niech cholery latają,

Wskocz do ziemnej wody i przepłyń kilka basenów,

Zjedź po kryjomu pół tabliczki czekolady,

wyjdź na balkon nocą i oddychaj głęboko:  wdech, wydech, wdech, wydech.

Przeczytaj jakiś nieśmieszny kawał i śmiej się do rozpuku,

usiądź z kumpelami przy jednym stole, i znienacka rozrycz się na minutę (nie powinny pomyśleć, że jesteś wariatką).

Płacz ile chcesz pod prysznicem,

tańcz do Beyonce jak opętana,

uderzaj w klawiaturę pianina,

biegnij przed siebie,

ćwicz,

wtul się w partnera,

módl się

zrób cokolwiek,

by ciśnienie spuścić, by złych emocji się pozbyć,

nie doprowadź do ich kumulacji.

Ze stresem rozliczaj się na bieżąco.

Bo to życie w dużej mierze zależy właśnie od tego rachunku.

 

`

`

Ostatnio usłyszałam, że mam fajnie bo dzięki temu, że cały dzień spędzam z dziećmi w domu nie odczuwam stresu. Gdy z ust mojej koleżanki wypływało to stwierdzenie, ja w tej samej chwili wróciłam myślami do obrazka sprzed kilku miesięcy, kiedy to moje dwuipółletnie jeszcze wtedy dziecko znalazłam uczepione zasłony i skaczące z niemałej wysokości, bo chciało udowodnić sobie i rodzeństwu, że nie tylko Tarzan tak potrafi. A ja tylko wyszłam na chwilę, by skorzystać z toalety, i naprawdę nie wpadłam na pomysł, żeby zabrać ze sobą zasłony. O tym, że serce przestało mi bić nieraz już tu pisałam, więc powtarzać się nie będę. Są i inne źródła stresu. Być może jest ich mniej niż w wtedy, gdy dzieli się czas pomiędzy pracą i opieką nad małymi dziećmi, ale to nie jest tak, że go w ogóle nie ma. Jestem zdania, że nie można ludzi podzielić na tych, którzy się nie stresują i stresują. Ale z pewnością możemy ich podzielić na tych co sobie ze stresem lepiej i gorzej radzą.

Powiem Wam coś moim mili. Odkąd regularnie ćwiczę zaliczam się do tej pierwszej grupy. I choć dzieję się u mnie to co działo się zawsze. To znaczy: podwzgórze bez zmian wysyła sygnał do nadnerczy, a te wydzielają adrenalinę i noradrenalinę co zwiększa moją czujność, przyspiesza tętno i wzmaga oddech, a to koniec końców przygotowuje mnie do walki i ucieczki, to po treningu statystycznie częściej walczę niż uciekam… a nie zawsze tak było ;)

Spaceruję, pływam, jeżdżę na rowerze stacjonarnym, biegam. Najczęściej zaś ćwiczę z Ewą.

20160702_112826 20160702_135947 20160702_154718

Szczerze polecam.

 

Reklamy

3 thoughts on “stres

  1. liczę do stu i nic…

  2. Zgadzam się że sport jest świetny na rozładowanie złej energii, a w dodatku dyscyplina dobrze dobrany do naszych fizycznych możliwości pobudza nas do zdrowej rywalizacji i walki ze swoimi słabościami co potem możemy przenieść na życie codzienne, bo schemat jest dokładnie ten sam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s