Mamafulltime

Blog o życiu w Anglii. Pisany przez matkę trojga Małych Ludzi, prawdziwą koneserkę życia.


Dodaj komentarz

O życiu

Dziś wpis inny niż zazwyczaj. Kilka prawd o życiu, wypowiedzianych przez różnych ludzi, które wydają mi się być niezwykle trafne. Te pogrubioną czcionką to moje ulubione.

Oto moja lista.

  • Kochaj i bądź kochana – Mama
  • O szczęściu mówiłem. Że szczęścia trzeba szukać w sobie, a nie naokoło. Że nikt go człowiekowi nie da, jak sam sobie go nie da. Szczęście jest nieraz bliziutko, może w tej ubogiej izbie, gdzie się całe życie żyje, a ludzie Bóg wie gdzie go szukają. Że niektórzy w sławie i bogactwie go szukają, ale na sławę i bogactwo nie każdego stać, a szczęście jest jak woda i każdemu chce się pić. Że nieraz jest go więcej w jednym dobrym słowie niż w całym długim życiu. – Wiesław Myśliwski
  • Mogę być bardzo wściekły na to czego nie mam, albo bardzo wdzięczny za to, co mam. – Nick Vujicic
  • Zbyt często ludzie pracują ciężko nad niewłaściwą rzeczą. Pracować nad właściwą rzeczą jest prawdopodobnie ważniejsze niż pracować ciężko. – Caterina Fake
  • Ego mówi: gdy wszystko się ułoży, wówczas poczuję spokój. Duch mówi: znajdź swój spokój i wszystko się ułoży. – Marianne Williamson
  • Można mieć wszystko. Po prostu nie można mieć wszystkiego jednocześnie. – Oprah Winfrey
  • Bycie głęboko kochanym daje nam siłę, podczas gdy głęboka miłość do kogoś daje nam odwagę. – Lao Tzu
  • Ilekroć znajdziesz się po stronie większości, zastanów się przez chwilę. – Mark Twain
  • Wdzięczność otwiera pełnię życia. Sprawia, że to, co mamy, wystarcza. Zamienia opór w akceptację, chaos w porządek, konfuzję w klarowność. Może zamienić posiłek w ucztę, mieszkanie w dom, obcego w przyjaciela. Wdzięczność nadaje sens przeszłości, przynosi pokój dzisiaj i tworzy wizję jutra. – Melody Beattie
  • Jakże często szczęście bywa zaprzepaszczone przez zbyt długie przygotowania – głupie przygotowania! – Jane Austen
  • Móc czegoś nie chcieć, to już jest szczęście. – Maria Dąbrowska
  • Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. – Wisława Szymborska
  • To wybór a nie przypadek, decyduje o twoim przeznaczeniu. Sam musisz zdecydować, ile jesteś wart, jaką odgrywasz rolę w świecie i w jaki sposób nadajesz mu sens. Nikt inny nie dysponuje tym, co ty – twoim zestawem talentów, pomysłów, zainteresowań. Jesteś oryginalnym egzemplarzem. Arcydziełem. – Regina Brett
  • Wiele spośród rzeczy, które możesz policzyć, nie liczą się. Wiele z tych, których policzyć nie można, naprawdę się liczą. – William Bruce Cameron, Informal Sociology: A Casual Introduction to Sociological Thinking. Te słowa często błędnie przypisuje się Einsteinowi, dlatego wyjątkowo obok ich autora podaję źródło, z którego pochodzą.
  • Wszyscy mamy dwa życia. To drugie zaczyna się w chwili, gdy zdamy sobie sprawę, że mamy tylko jedno. – Konfucjusz
  • Żaden wiatr nie jest pomyślny temu, który nie wie do którego portu płynie. – Machiavelli
  • Szukaj w ludziach dobrych cech. Wielu z nas poświęca zbyt dużo czasu na poszukiwanie wad ludzi, z którymi mamy do czynienia.- Robert Cialdini
  • Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie. – Peter Drucker
  • Najlepsze lata twojego życia to te, w których decydujesz, że twoje problemy należą do ciebie. Nie obwiniasz swojej matki, ekologii czy prezydenta. Zdajesz sobie sprawę, że kontrolujesz swoje życie. – Albert Ellis
  • Rób co możesz, w miejscu jakim jesteś i z tym co masz – Teddy Roosevelt
  • Zaraz na początku życia ktoś powinien nam powiedzieć, że umieramy. Może wtedy żylibyśmy pełnią życia w każdej minucie każdego dnia! – Michael Landon.
  • Jakże szybko „nie teraz” staje się „nigdy”. – Martin Luter King
  • Nie staraj się tak za wszelką cenę być silny. Siła odgradza nas od innych ludzi. – Wiesław Myśliwski
  • Nigdy nie patrz na nikogo z góry, chyba, że pomagasz mu wstać. – Jesse Jackson
  • Oczekuj najlepszego, bądź przygotowana na najgorsze. – Mąż
  • Pij wodę, dużo wody! – Siostra
  • Każdy ma to na co się odważy. –  autor nieznany
  • Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu – Tatuś Muminka


Dodaj komentarz

Spokoju Ducha

Ego mówi: „Jak wszystko się ułoży, odnajdę spokój!”
Duch mówi: „Uspokój się, a wszystko się ułoży…”

Wesołych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

imgp5921

 


Dodaj komentarz

nie, nie – dziękuję

Miałam sen…

Umarłam. Stoję u wrót niebios. Drzwi otwiera Święty Piotr i przemawia do mnie tymi oto słowami:

Mamofulltime – stój! Prawie wszystko pięknie, aniołem może nie byłaś za życia, ale nie było aż tak źle… w końcu niebo nie tylko dla aniołów. Jedna rzecz mnie martwi: z raportu, który trzymam w ręce wynika, że w ciągu swojego życia zużyłaś około 20 tysięcy jednorazowych pieluch dla trojga swoich dzieci! Dwa-dzieś-cia ty-się-cy, rozumiesz?! Mam dla ciebie smutną wiadomość. To przewijanie, tzn. przewinienie wyklucza Cię z raju. Wstydź się, Mamofulltime!

Obudziłam się zlana potem. O poranku obiecałam sobie poprawę. W południe już zapomniałam o danej sobie obietnicy. Z jednorazowymi grzeszę do dziś… a mogłabym spokojniejszy żywot wieść z wielorazowymi. Mogłabym?!

A może mógłby Mały Człowiek w końcu polubić się z nocnikiem? Po ponad pięciu latach przebierania pieluch dzień w dzień, nie pogniewałabym się.

Wczoraj wzięłam na rozmowę swoje dwudziestomiesięczne dziecko. Umiejętność mowy rozwinęło nadzwyczaj szybko, bo już w wieku osiemnastu miesięcy, wiec zdecydowałam się wziąć za drugi koniec układu pokarmowego…

Mały Człowiek o niezwykle mądrych oczkach patrzy się prosto w moje oczy, za tło robi wygodny nocnik. Opowiadam mu o niebie, czyśćcu, sięgam już nawet po piekło. On w międzyczasie każde nowe dla Niego słówko przyswaja w ekspresowym tempie.

Powtarza: nie – bo, siec, piekło

Mówię: dobrze, to teraz powiedz „nocnik”.

A on na to odpowiada: nie, nie – dziękuję.

Wy tu wszyscy po drugiej stronie ekranu jesteście świadkami: próbowałam.

I ja na ten nocnik siłą go nie posadzę. I nie będę mówiła: już czas na Ciebie synku, bo dziecko Iksińskiej sika. Nie będę ulegała wpływom obcych. Ja swojemu dziecku wierzę, jak mówi nie, to znaczy że nie jest jeszcze gotowy.

Od czasu do czasu uprzejmie Go zapytam czy nie zmienił zdania, a nocnika nie schowam, żeby wiedział, gdzie go szukać.

Trudno! Nocnik musi poczekać, niebo może też.


Dodaj komentarz

modlitwa

Nie proszę o cuda ani wizje, o Panie,

Lecz o siłę na co dzień!

Naucz mnie sztuki stawiania małych kroków:

Uczyń mnie pomysłowym i wynalazczym,

Abym w codziennej różnorodności i mnogości

W porę dostrzegł moje doświadczenia i poznania,

Które mnie spotykają.

Uczyń mnie bardziej zręcznym we właściwym podziale czasu,

Obdaruj mnie wyczuciem, abym dowiedział się,

Co jest najważniejsze, a co stoi na drugim miejscu.

Pozwól dostrzec mi, że sny nie prowadzą do niczego,

Ani odnośnie przeszłości, ani tez przyszłości.

Pomóż mi wypełniać jak najlepiej moje kolejne zadania

Oraz dostrzec teraźniejszość jako najważniejszą rzecz.

Uchroń mnie przed naiwną wiarą,

Iż w życiu wszystko musi iść gładko .

Obdarz mnie trzeźwym poznaniem,

Ze trudności, upadki, niepowodzenia i zmiany na gorsze

Są normalnym dodatkiem do życia,

Za pomocą którego wzrastamy i dojrzewamy.

Przypomnij mi o tym, że czasami serce sprzeciwia się rozumowi.

Przyślij mi w odpowiednim momencie kogoś, kto ma dosyć odwagi

Powiedzieć mi prawdę.

Chciałbym pozwolić wypowiedzieć się tobie i innym.

Prawdy nie mówi się samemu sobie,

Prawdy dowiadujemy się od innych.

Wiesz, jak bardzo potrzebujemy przyjaźni.

Spraw, abym dorósł do najpiękniejszego, najtrudniejszego,

Najbardziej ryzykownego i najdelikatniejszego przedsięwzięcia w życiu.

Użycz mi potrzebnej wyobraźni,

Abym we właściwej chwili, z udziałem słów lub w milczeniu,

Przesłał paczuszkę dobra pod własciwym adresem.

Uczyń ze mnie człowieka, który

Podobny jest do głęboko zanurzonego statku,

Abym dosięgnął także tych będących na dole.

Ustrzeż mnie przed strachem,

Iż mógłbym zaniedbać moje życie.

Nie dawaj mi tego, czego sobie życzę,

lecz to, czego potrzebuję.

/Antoine de Saint- Exupery/


2 komentarze

kasztany

Prowadzę samochód. Na tylnych fotelach dzieci dyskutują. Trzylatek mówi: Laura, mówię Ci boli mnie głowa. Pięciolatka mu odpowiada: masz szczęście Jasiu, że tylko głowa, mnie od kilku dni boli mózg.

I teraz zgaduj rodzicu?

a). Chorzy?

b). Hipochondrycy?

c). Mają jakieś duże problemy, które zajmują Ich małe głowy?

d). A może tak sobie gadają, żeby tylko pogadać?

Jak jesteś rodzicem musisz brać pod uwagę wszystkie opcje. Nie możesz żadnej wykluczyć. Musisz być czujnym. I obserwować. I myślisz. A że to nie są twoje jedyne zmartwienia, to od tego myślenia po kilku dniach zaczyna cię boleć… i głowa, i mózg.

Nie mogłam dziś podnieść się z łóżka. Ale, że Troje Dzieci i Mąż, bez dnia urlopu, już w tym roku nie przyjmują usprawiedliwienia – musiałam wstać. Dwa lata temu o tej porze, w chwilach kryzysu osładzałam sobie życie, jakoś było łatwiej, w tym roku zawzięłam się, i jest bardziej na wytrawnie. Przez co trochę trudniej. Na szczęście tym razem z pomocą przyszedł mi paracetamol i jesień. By przetrwać dzień z migreną, trzylatkiem i roczniakiem (pięciolatka w szkole) trzeba było sposobu, a tak właściwie to kasztanów.

Spacer, zbieranie kasztanów, a później zabawa nimi przegoniły smutki i natarczywe myśli. Złota angielska jesień okazała się lekiem na całe zło.

imgp4791

imgp4788

 

imgp4790

imgp4793

imgp4803

imgp4797

Co robiliśmy z kasztanami?

  1. Przekładaliśmy je z naczynia do naczynia, a dokładnie z wazonu do wazonu.
  2. Robiliśmy kasztanowe ludki, zwierzęta i pojazdy.
  3. Liczyliśmy kasztany, dodawaliśmy, odejmowaliśmy je.
  4. Tworzyliśmy z nich litery i cyfry, a także stworzyliśmy kasztanową drogę dla samochodów.
  5. Rzucaliśmy nimi do celu.
  6. Chodziliśmy po nich.

Po prostu. Kasztany zrobiły nasz dzień ;).

Na sam koniec już.

Po angielsku kasztan to chestnut.  A idiom związany z kasztanem to na przykład ten

  • She wanted to tell me yet again how she had met her husband, but I was like, not that old chestnut again!
    Starym kasztanem nazywamy historię opowiadaną w kółko do znudzenia, czyli taki odpowiednik naszego starego suchara.

PS. Jak kiedyś będę się powtarzała na tym blogu, to rzućcie we mnie kasztanem. Szybko zrozumiem wówczas co macie na myśli ;).


4 komentarze

dwoje ludzi

Na jednej z naszych pierwszych randek wręczył mi książkę dla dzieci pod tytułem Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham autorstwa Sama McBratneya. Jedenaście lat później, a zaledwie dwa lata temu, postanowiliśmy sobie przysiąc przed Bogiem i w obecności naszych dzieci, dwójki, a właściwie trójki (o ile szum wód płodowych nie zaburzył odbioru temu trzeciemu), miłość na dobre i na złe, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Z okazji tego wydarzenia, i ja postanowiłam wręczyć mu książkę „dla dzieci”.

029_Justyna_Wieslaw(pp_w860_h572)

Dwoje ludzi autorstwa Iwony Chmielewskiej.

… a książka zaczyna się od słów:

Gdy dwoje ludzi żyje razem,

to jest im łatwiej, bo są razem,

i jest im trudniej, bo są razem.

032_Justyna_Wieslaw(pp_w860_h573)

041_Justyna_Wieslaw(pp_w860_h560)

(…)

Czasem ludzie łączą się

ze sobą na stałe

jak naczynie w klepsydrze.

Podczas gdy jedno z nich daje,

drugie przyjmuje.

A potem odwrotnie.

 

Niekiedy są sobie nieodzowni

jak maszt i żagiel.

Jedno bez drugiego traci sens,

a razem mogą odbywać

najdalsze podróże.

 

Ludzie mogą być też złączeni

jak kwiat i łodyga. 

Kwiat zachwyca swoim pięknem 

i zapachem, ale to łodyga

unosi go wysoko i dostarcza

wszystkiego, czego mu potrzeba. 

Bez niej kwiat szybko więdnie.

 

Mogą być też zespoleni jak dwa koła roweru

poruszające się zawsze w tym samym tempie

i w tym samym kierunku.

Kiedy z jednego ujdzie powietrze,

nie mogą już nigdzie razem jechać,

mimo, że drugie jest całe.

 

Gdy dwoje ludzi żyje razem,

bywa, ze mogą zrobić wszystko.

Nawet trzeciego człowieka.

001_Justyna_Wieslaw(pp_w860_h572)

Nie wiem czy zawsze będzie nam ze sobą łatwiej. Może przyjdzie taki czas, że będzie nam ze sobą trudniej. Staniemy się jak dwie osobne wyspy, jak dwa różne zegary, które obok siebie przeżywają ten sam czas. Może będziemy się unikać jak dzień i noc, a może będziemy jak dwa różne drzewa rosnące obok siebie, splecione korzeniami, ale jedno nie będzie mogło urosnąć wysoko w cieniu drugiego.

Nie mam pewności co nam życie przyniesie, mocno jednak wierzę w to, że będzie tak jak tego obydwoje będziemy chcieli.

Mówi się wiele o tym, ze nad miłością trzeba dużo pracować, pewnie tak. Ja myślę, że przede wszystkim trzeba ją sobie okazywać.

Bo miłość, taka odwzajemniona miłość, to same korzyści. Bo „bycie głęboko kochanym daje nam siłę, podczas gdy głęboka miłość do kogoś daje nam odwagę.” Jak ktoś kiedyś mądrze powiedział.

Zatem siły i odwagi życzę nam wszystkim.

fot. sweetmemory.pl


2 komentarze

trójkąt bermudzki

Dobry wieczór,

Oj, długo mnie tu nie było. Mam wrażenie, że całe wieki. Gdzie byłam, gdy mnie nie było, zapytacie? Otóż wyobraźcie sobie, że wpadłam w Trójkąt Bermudzki… Nie, nie ten na Atlantyku, w rejonie Bermudów. Na pewno nie w ten, który powstaje w wyniku sporadycznych erupcji metanu. W ciut inny. W taki mój osobisty. Taki, który sobie sama urodziłam. Bermudzki – nie bermudzki? Jak go zwał, tak zwał – efekt jest ten sam. Jak w niego wpadniesz człowieku, giniesz. Nie ma cię … dla siebie i świata. Na próżno wysyłać innym listy gończe, z trudem dochodzą.

Sytuacja tragiczna – myślicie sobie. Albo szepczecie pod nosem to, czego Pani R. nie bała się wykrzyczeć na widok mnie z trojgiem Małych Ludzi w jednym wózku: Pani Justyno, Pani musi nie mieć swojego życia.

20150504_105856

Otóż niekoniecznie musi tak być jak Pani mówi. To zależy, którą metodę Pani obierze. Albowiem z tej sytuacji są dwa wyjścia… dokładnie tyle samo ile jest dane człowiekowi, gdy ten wpadnie w wir w jeziorze.

Gdy byłam małą dziewczynką pouczał mnie mój dziadek jak wyjść z takiej sytuacji cało. Mawiał: słuchaj Justyna co mam ci do powiedzenia. Jeśli znajdziesz się w centrum wiru i zostaniesz wciągnięta przez niego pod wodę, nie staraj się wypłynąć z niego za wszelką cenę,  bo to niemożliwe. Po kilku próbach, stracisz siły i utoniesz. Bez sensu. Bądź mądra. Opanuj panikę i poddaj się działaniu wody. Gdy dobijesz dna, wybij się od niego ku powierzchni. Tylko w bok, nie z powrotem w wir. Przeżyjesz.

Sytuacja znad jeziora wydała mi się dziwnie podobna do tej, w której znalazłam się jakieś półtorej roku temu. Przy trójce małych dzieci wpadłam w wir… pracy. Na szczęście na ratunek mi szybko skoczył mój mąż. Gdy już chciałam płynąć pod prąd wówczas przypomniała mi się rada mojego dziadka. Opanowałam panikę i poddałam się nurtowi. Mój mąż nie wydawał się tak zaskoczony tą sytuacją jak ja, widocznie zawirowania mu niestraszne.  Spokojnie wirowaliśmy razem, woda nas niosła, całkowicie się jej poddaliśmy. Było nam dobrze. Czasami tylko nam się w głowach zakręciło od nadmiaru wrażeń… ale nigdy na tyle, by chcieć płynąć w inną stronę.

I choć wciąż w wirze mnóstwa pracy i obowiązków… to mamy wrażenie, że dno już niedaleko,

za chwilę będziemy się od niego mogli odbić…

a to znaczy jedno, że przeżyliśmy to zawirowanie. I to razem.

Najlepiej jak umieliśmy.

Płyniemy dalej. Życzcie nam spokojnych wód.

Pozdrawiam

Mamafulltime

PS. dziękuję, że poczekaliście :)